Strona GŁÓWNA
menu ŚWIAT


Wyprawy Małego Podróżnika: SZWECJA
lipiec 2013


DZIEŃ IV - Rekin i cmentarzysko samochodów

Z wieczora i nocy pamiętam tylko regularne wędrówki do toalety. Nawet 12 Laremidów nie pomogło! Wcześniej coś chłopcy narzekali na brzuszki, a ja dojadałem po nich. To się chyba nazywa kumulacja to co dostałem. W skrócie - dopadł mnie jakiś wirus. Szkoda, bo na biwaku była ładna plaża i miejsce do znalezienia sporej ilości zerwanych błystek i woblerów przez wędkarzy. Mam takie hobby w Szwecji, że biorę piankę i sprzęt do snorklowania z latarkami nurkowymi i odnajduję niekiedy przepiękne okazy. Teraz zwieracz powiedział NIE! Nie tylko NIE na snorklowanie, ale na normalne życie. Dobrze, że chłopcom wszystko minęło.

Kiedy czasy między pobytem w toalecie się mi rano powiększyły ruszyliśmy ku Ryd gdzie ok. 2 km od miasteczka jest niezwykłe miejsce. Tak niezwykłe, że się sami Szwedzi dziwią, że to w ich kraju możliwe. Niekiedy nawywają to miejsce najmniej szwedzkim w Szwecji!

Mowa tu o położonym w lesie cmentarzysku samochodów. Wszystko zaczęło się w pierwszej połowie XX wieku. Urodzony w 1914 roku Ake Danielsson kupuje podmokłą działkę i zaczyna wydobywanie torfu. Praca ciężka, rąk do pracy mało ale Ake był świetnym mechanikiem. Potrafił sam zrobić kolejkę do transportu torfu, w której lokomotywa napędzana była silnikiem od osobowego Chevroleta.

Czasy się zmieniły i opłacalność wydobycia torfu metodami chałupniczmi spadła do zera. Ake musiał znaleźć inne źródła dochodu. Był to moment kiedy Szwedzi masowo zaczęli kupować nowe samochody i chcieli się pozbyć starych. Danielsson zaczął prowadzić coś co dziś nazwalibyśmy szrotem. Skupował za bezcen opróżniał z płynów by nie zanieczyszczały środowiska, części wymontowywał i sprzedawał w baraczku. Karoserie ustawiał w lesie, miejscach gdzie wydobywał dawniej torf.

Wraz z podeszłym wiekiem przestał zajmować się samochodami i przeniósł do domu spokojnej starości. Działka pozostała zapomniana aż do lat 90-tych ubiegłego wieku. Wtedy o tym cmentarzysku zrobiło się głośno w mediach, że to tak niezwykłe miejsce pełne samochodów z lat 40-tych i 50-tych XX wieku. Tu doszła do głosu urzędnicza indolencja umysłowa (widać wszędzie jest taka sama) i miejscowi urzędnicy postanowili złomowisko usunąć rękami... mającego 80 lat Ake Danielssona! Wysłali mu wezwanie do uprzątnięcia działki, pomimo, że nią nie władał kończąc życie w domu spokojnej starości!

Szczęśliwie mieszkańcy Ryd i miłośnicy tego miejsca przywołali urzędników do myślenia by zarzucili pomysł zniszczenia tego miejsca. W czynie społecznym uporządkowali teren robiąc z niego świetną atrakcję turystyczną. Wraki rozpadają się z roku na rok coraz bardziej. Główny budynek gdzie była maszyna do torfu grozi zawaleniem, ale miejsce nadal robi niezwykłe wrażenie! Żałuję, że nie byliśmy tam w nocy! Sam Ake Danielsson zmarł w roku 2000 i dzięki swojej pasji do mechaniki już nikt o nim nie zapomni.

Koło Ryd zobaczyliśmy też ciekawe zjawisko związane chyba ze zmianami klimatycznymi - w szwedzkim jeziorze pojawił się... rekin! No ale zobaczcie sami co zarejestrowały aparaty!


Kolejny, wspaniały biwak...


Nasza flotylla dmuchańców...


...wypłynęła na jezioro!


RYD - cmentarzysko samochodów.


Nawet chłopcy są zaskoczeni skalą zjawiska...


...


Główna alejka.


...


...


Stig tu był, ale ekipy Top Gear nie spotkaliśmy.


...


Z FLOWER POWER zostało tylko FLOWER...


.


.


.


.


.


.


.


.


Znaleźliśmy też sporo rowerów.


.


.


.


Przyjechała świeżutka dostawa... ;-)


Kiedy Marcin z Kajetanem się kąpali...


....a Michał kontemplował widoki...


....wynurzyło się to COŚ! REKIN!


Nasza MP_Action_Camera od monitoringu rzeczy niezwykłych
zarejestrowała ucieczkę Marcina z paszczy potwora!


Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.










Dzień IV



O wyprawie
SZWEDZKI FOTOBLOG



info

Płyniemy!
Szwecja czeka...

Zapraszamy na strony Stena Line!